Karpacz

Karpacz – malutkie miasteczko liczące ok. 6 tys. mieszkańców (w sezonie więcej jest tam turystów) położone w Karkonoszach u podnóża Śnieżki (najwyższego szczytu w Sudetach). Jest jednym z najczęściej odwiedzanych kurortów w Polsce (rocznie przyjeżdża tu ok. 80 tys. gości – głównie Wrocławian) i czasami bardziej przypomina Zakopane niż inne miejscowości w Sudetach. Faktem jest, że tak dużą popularność zdobył głównie dzięki swoim wyśmienitym warunkom narciarskim. Śnieg utrzymuje się tu prawie przez 100 dni w roku (czasami można uprawiać białe szaleństwo od listopada aż do końca kwietnia) a średnia temperatura w styczniu – jak na polskie warunki – jest dość wysoka, bo wynosi 2 stopnie poniżej zera. Jest tutaj aż 21 wyciągów: 16 w obrębie miasta i 5 na zboczach Kopy. Ja podczas swojego pobytu w Karpaczu w 2007 roku, najczęściej korzystałem z Kopy, której wyciągi niestety były otwarte jedynie od 9:00 do 16:00, ale za to już po 14 praktycznie nie było kolejek. Całodniowy karnet nie należał do najtańszych (porównując z Tyliczem, gdzie byłem rok wcześniej), bo kosztował mnie coś ok. 60 zł.

Jeśli chodzi o noclegi w Karpaczu, muszę przyznać, że bazę kwaterunków mają naprawdę dobrze rozwiniętą. Jest w czym wybierać – od czterogwiazdkowych hoteli SPA po agroturystykę. W mieście znajduje się 9 tysięcy miejsc noclegowych, także nawet jak pojedziecie tam w ciemno to i tak coś znajdziecie.

Karpacz polecam przede wszystkim osobom, które nie stronią od tłumów i są w stanie zaakceptować podobny wg mnie do zakopiańskiego panujący tam „klimat”.